SOK może działać ożywczo

Pewien czas temu byłam w jedynce kartuskiej na szkoleniu. Zaproponowałam nauczycielom sposób oceniania, który nazwałam Sprawnościowy OK. Relację z tego szkolenia można przeczytać: https://oknauczanie.pl/szkolenie-z-soku. A teraz o tym, co stało się potem.

O metodzie SOK pisałam na mojej stronie: www.oknauczanie.pl w kilku artykułach:

Pisała również o SOKu nauczycielka wczesnoszkolna Bożena Rakowska: https://oknauczanie.pl/sok-w-mojej-klasie

W dużym skrócie SOK polega na ustaleniu sprawności (jak w harcerstwie), które uczniowi mają do zdobycia w określonym czasie. Nauczyciel ustala sprawności, podaje je uczniom, a oni podchodzą do nich wtedy, gdy uznają, że są gotowi. Dobrze, gdy sprawności mają atrakcyjne nazwy, bo wtedy są bardziej intersujące dla uczniów. Sprawność można zdobyć lub nie, nie można jej zdobyć częściowo, jeśli się nie uda za pierwszym razem, to można przystąpić w innym terminie, o ile tylko uczeń zmieści się w wyznaczonym czasie. Po upływie ustalonego terminu liczba zdobytych sprawności jest sumowana i pomaga w określeniu oceny sumującej/końcoworocznej. SOK można łączyć z innymi sposobami oceniania, można pewne sprawdziany oceniać kształtująco lub sumująco stopniem.

Szkoła SP nr 1 w Kartuzach jest szkołą zaawansowaną w ocenianiu kształtującym, choć stale przybywają nowe osoby do zespołu, które dopiero wdrażają się w ten system. W tym roku dyrektor szkoły Dariusz Zelewski wraz z zespołem zdecydowali, że w „jedynce” nie będzie żadnych stopni, oprócz wymaganego końcowego.

Przygotowywali się do podjęcia tej decyzji długo, ale pozostawał problem ustalenia oceny końcowej, gdyż ocenianie bieżące było kształtujące i nie było stopni. Skąd wziąć ocenę stopniem na koniec, aby odzwierciedlała osiągnięcia uczniów i była w ich odczuciu sprawiedliwa.

Szkolenie z SOKu była pewną propozycją do rozważenia. Wyjeżdżałam z Kartuz z nadzieją, że propozycja się przyjmie, ale nie miałam pewności. Dla niektórych nauczycieli była czymś nowym i trzeba było ją przemyśleć.

Minęło pół roku i w rozmowie z dyrektorem dowiedziałam się, o decyzji prowadzenia szkoły bez stopni i o tym, że SOK został przyjęty. Bardzo byłam ciekawa, jak do tego doszło.

Zadzwoniłam do Pani wicedyrektorki Martyny Okroj, Jestem świeżo po tej rozmowie i spisuję, co usłyszałam:

Nie było całkiem gładko od samego początku, były kamienie do przekroczenia.

Pani Martyna w tym czasie poszła na studia podyplomowe dla dyrektorów i tam wyznaczyła sobie swoją zmianę w postaci wprowadzenia w szkole oceniania metodą SOK. Zgromadziła grupę zainteresowanych nauczycieli i zaczęli próbować, Pani Martyna również na swoich lekcjach angielskiego. W sierpniu przed początkiem roku szkolnego grupa inicjatywna postanowiła – spróbujemy.

Klasy I – III były objęte SOKiem wszystkie, w innych klasach nauczyciel dokonywali próby z wyboru. Były też przypadki, że nauczyciel w jednej klasie stosował SOK, a w innej nie.

Odzew od rodziców było pozytywny, gdyż dzięki SOKowi wiedzieli, jak dziecko się rozwija i nad czym musi jeszcze pracować.

Zespół inicjatywny spotykał się i wspólnie nauczyciele pomagali sobie określać sprawności.

Pierwsze jaskółki doniosły, że SOK jest motywujący. Zdobywanie sprawności angażuje uczniów. Uczniowie byli zainteresowani zdobywaniem sprawności.

W VIII klasie na jednym z przedmiotów wystąpiła trudność, uczniowie zwlekali z podejściem do sprawności i czekali potem na swoją kolei, i ta właśnie kolejka uświadomiła im, że lepiej rozplanować zdobywanie sprawności w czasie niż czekać na ostatnią chwilę.

Pani Martyna zaznaczyła, że początki nie są łatwe, jak z każdą nowością. Warto zacząć wcześniej na przykład już od IV klasy, wtedy system się lepiej zadomowi. Potrzebna jest też osoba, której zależy na sprawie, która popycha proces i daje wsparcie.

Gdyby ktoś z Was chciał skorzystać z doświadczenia szkoły w Kartuzach, to za zgodą Pani Martyny, podaję do niej maila: okrojmartynaa@gmail.com

 

 

 

 

0 komentarzy