„Nie wiem” – buduje zaufanie

Czy przyznawanie się do błędu opłaca się?

Przyznanie się do błędu lub niewiedzy to rzadkość w obecnych czasach. Zdecydowanie lepiej jest być nieomylnym. Nawet sztuczna inteligencja nie przyznaje się, że czegoś nie wie lub że dała błędne wskazówki.

A jak to jest w szkole? Nauczyciel zadaje pytanie i otrzymuje od ucznia odpowiedź – „nie wiem”. Najczęstsza riposta nauczyciela brzmi: „No to niedostateczny”. Uczeń o tym wie i dlatego kombinuje, aby odpowiedzieć cokolwiek, aby uniknąć złej oceny.

Jeszcze trudniej jest w przypadku nauczyciela, gdy uczeń zadaje pytanie na które nauczyciel nie zna odpowiedzi, albo nie jest jej pewien. Nauczyciel MUSI wiedzieć. Jeśli przyzna się, że nie wie, to obawia się stracić szacunek uczniów. Jednak przyznanie się do niewiedzy jest aktem odwagi, który przeważnie wzbudza zaufanie. Dzięki przyznaniu się do niewiedzy nauczyciel pokazuje uczniom, że stale się uczy, daje uczniom dobry przykład.

Rzadko słyszy się nauczyciela mówiącego „nie wiem” lub „P omyliłem się”. Taka postawa uczy uczniów odpowiedzialności za własne decyzje i daje przykład szczerości w kontaktach z uczniami.

Za każdym razem, gdy ktoś przyznaje się do błędu, dzieje się coś magicznego – zyskuje zaufanie, zyskuje szacunek. Zyskuje o wiele więcej, niż traci.

Dlaczego powiedzenie „nie wiem” jest takie trudne?

Adam Grant, znany psycholog, uważa, że bycie w błędzie jest odczuwane jako zagrożenie dla obrazu – jaki jestem. Nie chcemy wyjść na głupków, więc się rozpaczliwie bronimy, brniemy w poglądy, co do których nie jesteśmy pewni, „zakopujemy się w błędzie”. Teraz może przyjść najgorsze, gdyż słuchacze mogą odkryć błąd i stracić do nas szacunek.

Im człowiek jest mądrzejszy, tym gorzej, gdyż wymyśla bardziej kreatywne argumenty na poparcie swoich mylnych poglądów. Są dwa możliwe scenariusze:

  • Obrona za wszelka cenę, atak na wszystko, co zagraża. Ego jest wtedy ważniejsze niż prawda.
  • Przyznanie się do błędu – to boli, rani, ale ostatecznie służy wszystkim.

Potrzebna jest pokora. Osoby o wyższej pokorze intelektualnej   uczą się więcej, szybciej dochodzą do siebie po niepowodzeniach i cieszą się większym zaufaniem otoczenia.

Jak ćwiczyć pokorę i przyznawanie się do błędu i niewiedzy?

  • Można zacząć od przyznania się do niewiedzy w sprawie nieosobistej np. – polityka, sport itp.
  • Znaleźć sytuacje, gdy popełniło się błąd i przyznać się do jego popełnienia.
  • W przypadku wyrażenia własnej opinii zastanowienie się, na ile procent ta opinia jest właściwa, a ile jest wątpliwości. Następnie wyrażenie opinii z podaniem procentowej oceny jej trafności – „Myślę tak, ale nie jestem pewien”.

Podstawowe pytanie: Czy jestem gotów się mylić? Czy jestem w stanie traktować swoje opinie jako hipotezy? To prywatna rozmowa z samym sobą.

Głośne powiedzenie „nie wiem” daje wszystkim wokół pozwolenie na zaprzestanie udawania. Bezpieczeństwo polega na pewności, że można się pomylić lub czegoś nie wiedzieć.

Ludzie, którzy nigdy nie potrafią powiedzieć „myliłem się”, nie przestają się mylić. Przestają się o tym, po prostu dowiadywać.

Szacunek idzie  za odwagą przyznania się do niewiedzy lub błędu.

Inspiracja artykułem Danny Kenny

 

0 komentarzy