Temat pracy domowej zadawanej uczniom nadal jest „gorący”.

Tym razem pominę pytanie: Czy i jeśli tak, to jaką uczniom zadawać pracę domową?

Zastanowię się nad trzema innymi pytaniami:

  1. Czy pracę domową oceniać?
  2. Czy pracę domową sprawdzać?
  3. Jak się ma praca domowa do odpowiedzialność ucznia?

Początek prac domowych w szkołach publicznych miał miejsce w XIX wieku. W 1900 roku w USA praca domowa stała się tak niepopularna w niektórych kręgach, że wstępniak Edwarda Boka, wpływowego redaktora Ladies’ Home Journal, nosił nagłówek: „Zbrodnia narodowa u stóp amerykańskich rodziców”. Bok pisał, że dzieci są nadmiernie obciążone, i odrabianie prac domowych jest poza ich możliwościami. Zadawanie prac domowych zostało nawet na jakiś czas zakazane w szkołach publicznych w Bostonie i w całym stanie Kalifornia. Od 1900 do 1940 edukacyjni eksperci starali się znieść ją we wszystkich Stanach. Ostatecznie przegrali, ale debata na temat wartości prac domowych dla uczniów, zwłaszcza młodszych, trwa do dziś. Szczególnie gorąca jest dyskusja o jej ocenianiu.

  1. Czy oceniać?

Tak postawione pytanie nie jest jednoznaczne, bowiem, o jakie ocenianie chodzi, czy o wystawianie stopni, czy o ocenę kształtującą?

Chodzi bardziej o to, czy ocena pracy domowej powinna być brana pod uwagę przy wystawianiu stopnia na koniec semestru lub działu. To znaczy, czy ocena pracy domowej ma być znacząca w ocenie podsumowującej pracę ucznia?

Jest frakcja, która obstaje za nieocenianiem prac domowych w ogóle. Niektórzy się z takim zdaniem nie zgadzają, gdyż uważają, że brak oceny może osłabić odpowiedzialność uczniów.

Wszyscy zgadzamy się, że stopnie z przedmiotu powinny być odzwierciedleniem biegłości ucznia w danym zakresie. Jednak ocena pracy domowej nie jest takim odzwierciedleniem. Po pierwsze bierzemy pod uwagę terminować, często praca domowa oddana po terminie otrzymuje automatycznie ocenę negatywną. Po drugie oceniając oddana przez ucznia pracę domową nie mamy pewności kto ją wykonał. Może została zrobiona przez kogoś innego albo z pomocą AI, a może spisana od kolegi lub koleżanki. Trudno więc uznać taka ocenę za rzetelną i jako ocenę biegłości przedmiotowej ucznia.

Ocena szkolna z przedmiotu nie powinna uwzględniać innych aspekty oprócz tej biegłości, np. nie może brać pod uwagę: terminowości oddania pracy, estetyki pracy, oceny zachowania ucznia itp. Jeśli bierze to pod uwagę, to  nie jest miarodajną oceną osiągnięć ucznia. Czasami może ona być myląca dla ucznia, może mu dać fałszywe poczucia kompetencji w nauce. Na przykład uczeń pilnie oddający wykonane świetnie prace domowe (które wykonał za niego na przykład ChatGPT) otrzymuje komunikat, że wszystko jest w porządku, bo ma dobry stopień.

Ocenę biegłości przedmiotowej trzeba oddzielić od odrabiania prac domowych. Ocena na koniec roku powinna być dokładnym sprawozdaniem z opanowania przez uczniów materiału, a nie sprawozdaniem z drogi, którą uczeń podążał, aby być w ostatecznym miejscu.

Natomiast ocena kształtująca jest bardzo przydatna. Uczeń wykonującą sensowną i potrzebną dla jego procesu uczenia się prace, uczy się i potrzebuje informacji zwrotnej, jak jego praca przebiega.

  1. Oceniać, czy sprawdzać?

Inną zupełnie sprawą jest wykorzystywanie zadawania prac domowych do wspomagania procesu uczenia się. Jeśli chcemy, aby praca domowa pomagała w uczeniu się, to po pierwsze musi być sprawdzona i w pewien sposób skomentowana tak, aby mogła posłużyć jako pomoc.

Jeśli praca domowa nie jest sprawdzona, to nie pomaga się uczyć, gdyż uczeń nie wie, czy ją zrobił dobrze i co powinien następnym razem poprawić. Reasumując, praca domowa powinna być sprawdzona i opatrzona oceną kształtującą.

W szczególnych przypadkach uczniowie mogą otrzymać klucz rozwiązania i sami mogą sprawdzić poprawność wykonanej pracy. Jeśli jednak nie będą wiedzieć, dlaczego popełnili błąd i jak go poprawić to stracą sytuację uczącą.

Możliwe, że uwzględniając tę zasadę nauczyciele będą zadawać mniej prac domowych, gdyż będą mieli w perspektywie ich sprawdzanie i komentowanie.

  1. Czy praca domowa buduje odpowiedzialność ucznia?

Wszyscy chcemy, aby uczniowie rozwijali samodyscyplinę, wytrwałość, zarządzanie swoim czasem i własną odpowiedzialność. Jeśli jednak przyjrzymy się uważnie, okaże się, że żadne z badań nad tym, jak uczyć tych umiejętności, nie wymaga zadawania prac domowych. Lepsze dla odpowiedzialności jest budowanie umiejętności wykonawczych, wspieranie niezależności i samokontroli ucznia. Jeśli uczeń potrafi kontrolować swój proces uczenia się, to ma poczucie sprawczości  i skuteczności, co jest podstawą dla odpowiedzialności.

Zadawanie prac domowych może kreować oszukiwanie (ktoś inny za mnie pracę wykonuje lub ją spisuje od kogoś), a wtedy działamy przeciwko poczuciu odpowiedzialności. Śledzenie procedury oszustwa i karanie za nie uczniów, a nawet samo kontrolowanie działa odwrotnie niż byśmy chcieli.

Wyjściem z sytuacji jest pozwolenie uczniom na refleksje i samoocenę – czy praca domowa pomaga im się uczyć i przygotować do sprawdzianu. Można polecić uczniowi prowadzenie dla siebie samego statystyki odrobionych prac domowych i konsekwencji w postaci otrzymanej oceny na sprawdzianie. Jeśli uczeń sam zauważy, że odrobiona praca domowa owocuje wyższa ocena, to prawdopodobnie sam zdecyduje się ją wykonywać.

Zdążają się uczniowie, którzy nie odrabiają prac domowych, a mimo to osiągają najlepsze wyniki w klasie. Czyli nie ma prostej zależności – terminowe odrabianie prac domowych, a dobre wyniki nauczania. Najlepiej, gdy sam uczeń się przekona – co mu się opłaca.

 

Atmosfera wokół prac domowych powinna być następująca: Nauczyciel dba o nauczanie proponując uczniowi sensowne polecenia do wykonania, a uczeń sam z własnej woli decyduje czy je wykona.

Inspiracja artykułem Valerie Strauss

https://www.washingtonpost.com/education/2023/02/06/should-homework-be-graded/?wpisrc=nl_sb_smartbrief&utm_campaign=0AADFBDF-0035-4846-9AA6-089C516C92EE&utm_content=61A2DDB2-2879-42DA-9311-049CB62DF044