Problem jednego nauczyciela jest problemem całej szkoły!

Co zrobić, gdy nauczyciel mierzy się z trudnościami w klasie? Nie powinien zostawać z nimi sam. Potrzebuje wsparcia dyrektora, innych nauczycieli i całej społeczności szkolnej. Nie tylko w Dniu Edukacji Narodowej warto przypomnieć, że dobra szkoła to nie tylko miejsce nauczania, ale także przestrzeń wzajemnego zaufania, współpracy i pomocy. Bo problem jednego nauczyciela jest problemem całej szkoły!

Nauczyciele często czują się osamotnieni, gdy stają w obliczu problemu występującego w klasie. Powinni móc liczyć na pomoc. Skąd mogą ją otrzymać?

Przede wszystkim od dyrektora szkoły i innych nauczycieli. Wszyscy nauczyciele napotykają trudności, niezależnie od etapu kariery. Mogą mieć trudności w kontaktach z rodzicami uczniów, w organizacji procesu nauczania oraz w radzeniu sobie z problemami związanymi z zachowaniem uczniów.

Podstawowa rada dla dyrektora to wygospodarowanie czasu na rozmowę z nauczycielem mającym problem. Najlepiej gdy działa się prewencyjnie, gdy problem jeszcze nie urósł działać zapobiegawczo, zanim problem urośnie. Dlatego warto, aby nauczyciele przychodzili do dyrektora z problemami i mieli pewność, że mogą liczyć na pomoc z jego strony. Nie jest łatwo prosić o pomoc, dlatego często nauczyciele czekają do ostatniego momentu, a wtedy może być już za późno. Rolą dyrektora jest przekonać nauczycieli, że mogą prosić o pomoc i nie zostaną skrytykowani ani osądzeni.

Ważna jest więź łącząca członków rady pedagogicznej. Służy jej zasada: Żadnych prywatnych wojen. Realizacja tej zasady wymaga od dyrektora tworzenia atmosfery zaufania wśród nauczycieli, w której nie ma miejsca na wzajemne donoszenie na siebie, a ważne są troska o innych i gotowość do niesienia pomocy.

Dobrym hasłem jest: Problem jednego nauczyciela jest problemem całej szkoły!

Dyrektor sam może wychodzić z inicjatywą i pytać nauczycieli: „Czy dajesz radę?”, „Jakie masz trudności?”, „Czy mogę ci w czymś pomóc?”.

Wiele lat temu doszło do bardzo trudnej sytuacji w jednej ze szkół, gdy uczniowie jednemu z nauczycieli włożyli kosz na głowę i sfilmowali całe zdarzenie. Film wyciekł do sieci. Pamiętam, jak wtedy oskarżano nauczyciela. Część opinii publicznej uważała, że nie nadaje się on do zawodu. Moje pytanie brzmiało wtedy: Gdzie była reszta szkoły? Dlaczego nauczyciel nie podzielił się swoimi trudnościami i dlaczego nikt mu nie pomógł?

Wiele problemów narasta i nie może być rozwiązanych samodzielnie przez jednego nauczyciela. Do ich rozwiązania potrzebna jest cała życzliwa społeczność szkolna.

W rozwiązywaniu problemów pomaga obecność dyrektora podczas przerw i na lekcjach prowadzonych przez nauczycieli. Dyrektor nie jest wtedy wyrocznią rozstrzygającą konflikty, tylko członkiem społeczności szkolnej.

Nauczyciel może woleć zwrócić się o pomoc do innego nauczyciela lub psychologa szkolnego. Można mu to zaproponować, nie okazując rozczarowania tym, że woli porozmawiać z kimś innym. Inni nauczyciele mogą stanowić bardzo dobre wsparcie dla nauczyciela.

Można zainicjować w gronie pedagogicznym grupy wsparcia i grupy doskonalenia zawodowego. Nauczyciele znający tych samych uczniów i realia szkoły mogą udzielić najlepszych wskazówek, wynikających z ich własnych doświadczeń. Takie wskazówki nie powinny być obligatoryjne — to tylko propozycje, z których można skorzystać lub nie. Nauczyciele mogą wzajemnie zapraszać się na obserwację lekcji i pokazywać, jak sobie radzą z podobnymi trudnościami.

Kilka lat temu jedna ze szkół przyjęła mnie na jeden dzień i miałam okazję podążać przez cały dzień za uczniami jednej klasy. Okazało się, że uczniowie tej klasy zachowywali się bardzo różnie na każdej z lekcji, w zależności od tego, jaki nauczyciel ją prowadził. Miałam wrażenie, jakby zmieniali swoją osobowość na każdej lekcji.

Obserwacje mogą być też organizowane w celu „obejrzenia” problemu, z którym mierzy się nauczyciel, oraz przedyskutowania możliwych sposobów jego rozwiązania. Wtedy warto, aby nauczyciel zapraszający na swoja swoją lekcję określił, na co chciałby zwrócić uwagę obserwatorów.

Osoba udzielająca porad — czy to nauczyciel, czy dyrektor — nie może uważać się za wszechwiedzącą, a jej wskazówki powinny mieć charakter propozycji. Udzielającemu rad może się wydawać, że jego wskazówka jest najlepsza i jedyna, nie zawsze tak jest, ponieważ nie znajduje się on w sytuacji osoby, której udziela rady.

Najlepsza droga prowadzi przez uważne wysłuchanie i zachęcenie nauczyciela do samodzielnego znalezienia sposobu poradzenia sobie z trudnością albo przedstawienie mu kilku propozycji do wyboru.

Pomocy można też szukać na forach edukacyjnych, choć nie ma wtedy gwarancji, że udzielane rady będą wartościowe.

Pocieszające jest to, że można ćwiczyć okazywanie wzajemnego szacunku i pokory, a przez to motywować nauczycieli do dostrzegania problemów i refleksji nad nimi — bez osądzania.

 

 

 

0 Comments