Wiele mówi się w Polsce o tym, że oświata musi się zmienić. Szkoły na całym świecie stoją przed tym wyzwaniem – jak lepiej przygotować młodych ludzi do dorosłego (nieznanego nam jeszcze) świata.

W tym wpisie, podam jakich zmian oczekuje oświata w Australii. Ciekawe, czy nasze oczekiwania są takie same?

Jakich zmian chcielibyśmy?

W rozmowach z edukatorami, dyrektorami i nauczycielami słychać narzekania, na to, że szkoła ma charakter pruski, „nalewa uczniom wiedzę do głów”.

Chcielibyśmy kłaść mniejszy nacisk na pasywne, reprodukcyjne formy uczenia się, a większy nacisk na rozwijanie głębszego zrozumienia pojęć, myślenia krytycznego, rozwiązywania problemów, współpracę i innowacje. Ważne jest również budowanie odporności psychicznej, empatii i kompetencji globalnych.

Równocześnie na całym świecie rośnie zaniepokojenie liczbą młodych ludzi, którzy mają zaległości w nauce, nie osiągają zakładanych minimalnych standardów.

Jak jest w Australii?

W Australii programy szkolne są przeładowane treściami merytorycznymi i wiedzowymi, które uczniowie powinni zapamiętać i potrafić odtworzyć. Pozostawiają mniej czasu na głębokie uczenie się i rozwijania kompetencji uczniów. Zauważono spadek zdolności australijskich 15-latków do stosowania wiedzy i umiejętności w zakresie czytania, matematyki i nauk ścisłych w codziennych sytuacjach.

Jednocześnie duża liczba australijskich uczniów osiąga wyniki poniżej oczekiwań. W każdym roku szkolnym różnica między najbardziej i najmniej zaawansowanymi uczniami odpowiada około sześciu latom nauki.

Potrzebne są zmiany w programach nauczania, w wymaganiach dotyczących ocen i sprawozdawczości, udzielania uczniom dodatkowego wsparcia i kształcenia liderów szkolnych. Niestety zamiast myśleć o zmianach w tych dziedzinach stało się powszechne dążenie do poprawy wyników edukacyjnych poprzez ściślejsze określanie tego, czego nauczyciele powinni uczyć i jak powinni tego nauczać. To skutkuje tworzeniem szczegółowych programów nauczania, zwiększoną liczbą egzaminów zewnętrznych i poszukiwaniem strategii nauczania, możliwych do stosowania przez wszystkich nauczycieli.

Myślę, że moglibyśmy się zgodzić z tym, że podobnie jest w Polsce.

Co w dobrych systemach szkolnych?

Wiele systemów szkolnych o najlepszych wynikach – takich jak Estonia i Finlandia idzie w przeciwnym kierunku. Zmniejszają nakazowy charakter swoich programów nauczania i dają nauczycielom większą elastyczność i autonomię.

Poprzedni mój wpis dotyczył trzech aspektów dawania nauczycielom autonomii. Jest możliwość wprowadzania większej autonomii w zakresie wewnętrznej pracy szkół, które jednocześnie nie wymagają dodatkowych kosztów. Warto od nich zacząć.

Dobrym kierunkiem zmian jest prowadzenie nauczania opartego na dowodach. Istnieje wiele badań edukacyjnych, które pokazują, co się „opłaca”, a co nie. Warto z nich korzystać. Dowody można uzyskać również samemu, monitorując nauczanie, pytając uczniów i dostosowując nauczanie do ich potrzeb.

  • Po pierwsze, ważne jest rozpoznanie indywidualnej natury uczenia się. Poznanie zarówno sposobów w jakim uczniowie uczą, jak i ich indywidualnych preferencji. A następnie dostawanie praktyki nauczania i oceniania do tej wiedzy.
  • Po drugie, zbyt często nauka w szkole jest zdominowana przez potrzebę zapamiętywania i odtwarzania faktów i procedur. Istniej dobra tendencja skupiania się nie tym, co wiedzą uczniowie, ale na tym – jak potrafią wiedzę użyć, i zastosować w innych dziedzinach; co uczniowie potrafią  z tą wiedzą zrobić. Zależy to od głębokiego uczenia się, krytycznego myślenia, kreatywnego myślenia oraz umiejętności rozwiązywania problemów. Przy czym ważny jest rozwój wytrwałości i odporności.

Kierunkiem zmian powinno być dbanie o „całościowy” rozwój uczniów, w tym poprzez programy nauczania i procesy oceny i egzaminowania (wymagające ścisłej integracji wiedzy, umiejętności).

  • Po trzecie, ważne jest uznanie rozwoju w czasie. Nauka w szkole polega na opanowaniu określonych treści w określonym czasie. Nie uwzględnia się tego, że uczniowie są na różnych etapach rozwoju i często wymagają różnego rodzaju wsparcia w nauce.

Zmiana systemu szkolonego powinna opierać się na zrozumieniu uczenia się jako ciągłego procesu, trwającego całe życie. Program nauczania, procesy oceniania i sprawozdawczości powinny być tak zmienione, aby lepiej wspierać nauczycieli w ustalaniu, na jakim etapie są poszczególni uczniowie w swoich długoterminowych postępach, odpowiednio ukierunkowywać nauczanie i monitorowanie rozwoju.

Adekwatna jest tu tak zwana koncepcja luki: wiedzieć, gdzie są w danym momencie uczniowie; wiedzieć, gdzie powinni dotrzeć oraz pomoc uczniom w pokonywaniu luki pomiędzy tym stanami. Wskazówką dla nauczyciela jest rozpoznanie wiedzy o umiejętności, które uczeń już posiada, określić oczekiwania co do wiedzy i umiejętności i skupienie się na pomocy uczniowie w przekroczeniu tego dystansu.

Korzystałam z artykułu Geoff Masters

https://www.teachermagazine.com/au_en/articles/reform-challenges-in-school-education?utm_source=CM&utm_medium=Bulletin&utm_campaign=2May